Wydaję mi się, że raczej żaden człowiek nie potrafi w pełni wyjaśnić pojęcia słowa miłość. Najczęściej mówią, że to silna więź, że jest się do kogoś/czegoś bardzo przywiązanym, że chce się ciągle z kimś przebywać, lub coś robić,ale miało być o mojej miłości, więc zaczynajmy główny temat.
Ja lubię bardzo dużo rzeczy, np.: anime, gry komputerowe, siatkę, nożną, taniec itd., ale wydaję mi się, że kocham tylko jedną rzecz: koszykówkę (taka jestem zła, nie będę tu pisać o moich "romansach" xD). Jakie są u mnie tego objawy? Jak widzę w internecie zdjęcia koszykarzy, czy jak oglądam NBA lub KnB (anime: Kuroko no Basuke), to aż mnie skręca w środku. Chcę wyjść, wziąć piłkę i pójść na boisko. Gdy nie gram miesiąc to jestem bardzo niestabilna emocjonalnie. Kosz tak na mnie działa: uspokaja, pobudza wszystkie zmysły, po prostu daje radość i nie ważne z kim gram, nie ważne czy wygram, czy przegram, dla mnie liczy się sama gra.W sumie mam takie dni, a raczej takie mecze, które nie sprawiają mi radości, a wręcz, łagodnie to ujmując wkurzają. Najczęściej jest to w szkole. Nie lubię grać, gdy osoby, które grają ze mną zachowują się niesportowo. Wkurza mnie to, że ciągle faulują, a sędzia (w tym wypadku nauczycielka) często tego nie widzi. Dla mnie koszykówka to coś ważnego, dlatego nie lubię jak ktoś tak bardzo niszczy ten sport. Ostatnio jak grałam w szkole, to przez cały mecz, jedna z moich koleżanek, która była w przeciwnej drużynie, gdy byłam przy piłce chwytała mnie za nadgarstek i wybijała piłkę. Na sam koniec tak mnie zdenerwowały te wszystkie faule (bo oprócz tego, gdy wracałam na obronę i chciałam biec do dziewczyny, która miała piłkę, żeby wyskoczyć i uniemożliwić jej rzut, to inna stawała mi na drodze i nie przepuszczała. Tak wiem, że to nie jest zabronione, ale wkurza. Tak się po prostu NIE gra.), że gdy kolejny raz chwyciła mnie za nadgarstek, wydarłam się, że powinien być faul. Trenerka odgwizdała. "W końcu się czymś zainteresowała." pomyślałam. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że ta dziewczyna jak była ze mną w drużynie, żaliła mi się, że ciągle ją faulują itd. Czasem na prawdę mnie coś trafia, jak gram w szkole, ale to nic. Przynajmniej mogę się zmęczyć grą i nadal czerpać z niej chociaż małą część radości.
Myślę, że tyle wystarczy. Może wy macie jakieś swoje miłości, podobne do mojej? Podzielcie się nimi ze mną w komentarzu! :>
Ja lubię bardzo dużo rzeczy, np.: anime, gry komputerowe, siatkę, nożną, taniec itd., ale wydaję mi się, że kocham tylko jedną rzecz: koszykówkę (taka jestem zła, nie będę tu pisać o moich "romansach" xD). Jakie są u mnie tego objawy? Jak widzę w internecie zdjęcia koszykarzy, czy jak oglądam NBA lub KnB (anime: Kuroko no Basuke), to aż mnie skręca w środku. Chcę wyjść, wziąć piłkę i pójść na boisko. Gdy nie gram miesiąc to jestem bardzo niestabilna emocjonalnie. Kosz tak na mnie działa: uspokaja, pobudza wszystkie zmysły, po prostu daje radość i nie ważne z kim gram, nie ważne czy wygram, czy przegram, dla mnie liczy się sama gra.W sumie mam takie dni, a raczej takie mecze, które nie sprawiają mi radości, a wręcz, łagodnie to ujmując wkurzają. Najczęściej jest to w szkole. Nie lubię grać, gdy osoby, które grają ze mną zachowują się niesportowo. Wkurza mnie to, że ciągle faulują, a sędzia (w tym wypadku nauczycielka) często tego nie widzi. Dla mnie koszykówka to coś ważnego, dlatego nie lubię jak ktoś tak bardzo niszczy ten sport. Ostatnio jak grałam w szkole, to przez cały mecz, jedna z moich koleżanek, która była w przeciwnej drużynie, gdy byłam przy piłce chwytała mnie za nadgarstek i wybijała piłkę. Na sam koniec tak mnie zdenerwowały te wszystkie faule (bo oprócz tego, gdy wracałam na obronę i chciałam biec do dziewczyny, która miała piłkę, żeby wyskoczyć i uniemożliwić jej rzut, to inna stawała mi na drodze i nie przepuszczała. Tak wiem, że to nie jest zabronione, ale wkurza. Tak się po prostu NIE gra.), że gdy kolejny raz chwyciła mnie za nadgarstek, wydarłam się, że powinien być faul. Trenerka odgwizdała. "W końcu się czymś zainteresowała." pomyślałam. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że ta dziewczyna jak była ze mną w drużynie, żaliła mi się, że ciągle ją faulują itd. Czasem na prawdę mnie coś trafia, jak gram w szkole, ale to nic. Przynajmniej mogę się zmęczyć grą i nadal czerpać z niej chociaż małą część radości.
Myślę, że tyle wystarczy. Może wy macie jakieś swoje miłości, podobne do mojej? Podzielcie się nimi ze mną w komentarzu! :>
Hej :) Zostałaś nominowana do Liebster Award przeze mnie. Więcej informacji pod tym linkiem --> http://hearts-are-breakable.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award.html
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Wielkie dzięki! Już się zabieram za odpowiadanie :3
Usuń